top-header

Przedszkole Nr 118
z Oddziałami Integracyjnymi

ul. Nowolipie 31A
01-002 Warszawa
tel: (22) 838 49 35

Dlaczego należy stawiać dzieciom "GRANICĘ"

GRANICE

× × × ×

Jaki jest najprostszy, a zarazem najskuteczniejszy sposób na zdegradowanie człowieka? Przestać od niego wymagać. Przestać wyznaczać granice. Reguła dotyczy rzeczy prozaicznych, ale też spraw fundamentalnych. Ma swoje zastosowanie także w sferze duchowej. W tym przypadku skutki zaniechań rozciągają się nie tylko na teraźniejszość, lecz również na wieczność.

Czym skorupka za młodu…

nasiąknie, tym na starość trąci. Któż nie zna tego przysłowia? Poniżej parę obrazków z życia.

Do komendy WKU (w czasie, gdy był jeszcze pobór do wojska) przyszła pani ze swoim dwudziestojednoletnim synem. Okropnie zdenerwowana, że wojsko chce do wziąć w kamasze. –Zacząłem jej tłumaczyć – opowiada oficer – że to przecież tylko kilka miesięcy, że jego koledzy też dostali powołanie. To żadna tragedia… Po chwili kobieta nagle pochyla się i… zawiązuje „synusiowi” sznurowadła! Zrobiła to odruchowo. Z jego strony nie było krzty zdziwienia czy zaskoczenia. – Proszę pani, pani syn musi iść do wojska – wydusił zszokowany kapitan. Choćby po to, aby nauczyć się wiązać sznurowadła!

Do siedleckiej pani psycholog przyszli rodzice z prośbą o pomoc. Syn nie chciał się uczyć (matura za pasem), zero ambicji, trudno było go do czegokolwiek zmusić. Zaczęła ich wypytywać o to, w jaki sposób go wychowują, o system motywacji i kar, jakie ma obowiązki. Okazało się, że poza wynoszeniem śmieci, nie miał żadnych obowiązków. – Proszę państwa – powiedziała – nie dziwcie się, że jest jak jest. Jeśli do zadań państwa syna należało tylko wynoszenie śmieci, gdy miał lat 8, 15, a teraz mając 18 robił to samo… - to wychowaliście sobie śmieciarza! Drastyczne, ale prawdziwe. Nie życzę żadnej dziewczynie, aby na takie exemplum kiedykolwiek trafiła.

Przybywa osób(ek), które od najmłodszych lat są kompletnie obsługiwane przez rodziców lub dziadków. Czasem jest to motywowane fałszywie rozumianą miłością, pragnieniem nadrobienia braku np. jednego z rodziców. Bywa też, że stanowi próbę „przekupienia” dziecka w sytuacji, gdy trwa rywalizacja o jego względy. Dorasta pokolenie jedynaków i jedynaczek (choć nie można uogólniać, nie jest to zasada bezwzględna), niepotrafiących się dzielić, posiadających ograniczoną zdolność empatii na rzecz przerośniętego egotyzmu.

IM SIĘ NALEŻY! Mają być dobrze obsłużeni: w szkole, w sklepie, w urzędzie, przy stole,                   w towarzystwie. Nic z siebie. Same prawa bez obowiązków… - Podnieś papierek po cukierku, który opuściłeś przed chwilą! – proszę grzecznie młodego człowieka – Jaaa? A od czego są sprzątaczki?! Chyba nie ma nauczyciela, który by tego kiedyś nie słyszał. To też kwintesencja procesu, który skupia się w starym jak świat „non serviam!” (nie będę służył!). Demaskuje            w ten sposób tego, któremu bardzo, ale to bardzo zależy, aby popsuć Boże dzieło…

Życie dziecka jest jak droga

Jeśli droga jest dobrze oznakowana, to bezpiecznie osiągnie cel. Prawda. Nie ma wychowania tam, gdzie nie ma oznakowanych szlaków, po których można się bezpiecznie poruszać. Nie ma też wychowania, jeśli zabraknie wymagań i zasad. One zapewniają poczucie bezpieczeństwa. Dzięki nim dziecko wie, czego można się spodziewać. Zakreślają wolność – pokazują, że nie jest ona jak bezgraniczny ocean – kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Są fundamentem współistnienia wspólnoty ludzkiej. Dzięki nim nie ranimy się nawzajem. Wielkim oszustwem środowisk propagujących liberalne modele wychowania jest wdrukowywanie przekonania, iż znoszenie granic służy rozwojowi człowieka. Bywa dokładnie odwrotnie. Granice wzmacniają poczucie odpowiedzialności, dają pewność, gwarantują poczucie bezpieczeństwa. Zasady są jak ściana. Człowiek obudowany nimi w sytuacji kryzysu może się o nie oprzeć. Gdy ich zabraknie, pada. Dziś gabinety psychologów i psychiatrów wypełnione są dorosłymi ludźmi, którzy byli wychowywani bezstresowo. Metoda definitywnie skompromitowała się, ale jej efekty pozostały w postaci nerwic, stanów lękowych, depresji. Zbudowano im dom bez ścian… Dziecko dopiero uczy się ustawiania granic, przestrzegania zasad i norm, najpierw od rodziców, potem od innych. Mając postawione wymagania, znając konsekwencje ich niespełniania, wchodzi w świat dorosłych, z czasem zaczyna je rozumieć. Tylko wtedy też jest w stanie pojąć, na czym polega wolność i odpowiedzialność. Naturalną rzeczą jest, że owe zasady, wymagania muszą w pierwszej kolejności stawiać sobie rodzice. Rozumieć ich sens! Nosić w sobie gotowość chodzenia stromymi ścieżkami, nie drogami na skróty. Ktoś, kto nie wymaga od siebie, nie będzie potrafił stawiać zdrowych wymagań innym…

Ks. Paweł Siedlanowski
publicysta, dyrektor szkoły katolickiej

Miesięcznik „W naszej rodzinie”.

× × × ×

Powiedziała: Nie lusaj! – Przyszła do nas w odwiedziny razem z rodzicami mała dziewczynka. Miała chyba ze trzy lata – opowiada pani Maria. Wszędzie weszła, co chwilę coś zrzucała, smarowała ściany upaćkanymi czekoladą paluszkami. W którymś momencie zrzuciła ze stolika pamiątkową porcelanową figurkę. Nie wytrzymałam! Powiedziałam, żeby usiadła i niczego nie ruszała! Nie posłuchała. Z kryształowym wazonem stało się to samo. Krzyknęłam „Nie ruszaj!”, wyrywając jej z ręki kolejny szklany przedmiot. Dla małej dziewczynki był to niewątpliwie szok! Ktoś jej czegoś zakazał! Chodziła potem zdziwiona po mieszkaniu i ze skargą w głosie, wskazując na mnie oskarżycielsko paluszkiem, oznajmiła wszystkim: „Powiedziała: Nie lusaj!”. Zmroziło mnie – opowiada dalej kobieta. Uświadomiłam sobie, jaki bat kręcą na siebie rodzice, którzy siedzieli w pokoju obok i rozmawiali z moją matką, jakby nic się nie stało! „Powiedziała: Nie lusaj” – z takim zdziwieniem może to powiedzieć jedynie dziecko, które nie wie co to są zakazy! Ona nie wie… Nawet tego, że są zakazy, które mogą oznaczać ochronną barierę wokół człowieka, nie pozwalają mu, ażeby runął w jedną z tych przepaści, które co krok się pojawiają, gotowe pozostawić człowieka samemu sobie… A ci, którzy takich barier nie wybudowali, i nie wybudują zawczasu, mogą potem bezsilnie i ze smutkiem spoglądać w przepaść, w jaką zsunęli się ci, których kochali. Jak wielkim darem może być zakaz… Darem poznania. Zakaz dany we właściwej chwili – mądry zakaz – może otworzyć drzwi do szczęścia, do wolności. Dziewczynka wyszła z pokoju. Zobaczyłam, jak podchodzi do swoich rodziców, przerywa im rozmowę i wskazuje, z oczywistością, do jakiej zapewne była przyzwyczajona od lat. Widziałam jej paluszek. Skierowany był w moją stronę. I słyszałam cienki, ostry głosik, głosik oskarżyciela, prokuratora: „Powiedziała: Nie lusaj!”. Teraz oberwę ja – pomyślałam – teraz od nich, jej rodziców, mojej mamy. Teraz pewnie ja… Ale w przyszłości… Za jakieś piętnaście – dwadzieścia lat… Kto oberwie WTEDY?...

 

E. Martin  „Aniołowie są wśród nas”

Wydawnictwo WAM

Kontakt

Przedszkole nr 118
z Oddziałami Integracyjnymi

ul. Nowolipie 31A
01-002 Warszawa

TEL: (22) 838 49 35

e-mail:
p118@edu.um.warszawa.pl
pp118@neostrada.pl

Mapa dojazdu

× Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się o celach i zasadach ich wykorzystywania.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki.